niedziela, 22 grudnia 2013

                                         * Rozdział 1 *


To był słoneczny poranek. Gdy otworzyłam oczy, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Obok mnie leżał On. Mój największy skarb. Wiedziałam że w jego objęciach nic a nic mi nie grozi. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale niestety musiałam ją przerwać. Za godzinę miałam mieć zajęcia w szkole. Powoli wstałam z łóżka, pocałowałam go w policzek, wzięłam jakieś ciuchy, i poszłam do łazienki. Kiedy po jakimś czasie wyszłam, On stał już ubrany w kuchni. 

-Dzień dobry księżniczko.-powiedział obdarzając mnie ciepłym uśmiechem.

-Dzień dobry.-odpowiedziałam, i usiadłam przy stole.

-Jak się spało?

-Świetnie. -uśmiechnęłam się.

Świetnie, bo przy nim. U jego boku, rzeczywiście czułam się jak księżniczka. Traktował mnie z szacunkiem. Był po prostu kochany.

-Zaraz wychodzę.-powiedziałam, po czym napiłam się herbaty, i wstałam od stołu. On tylko skinął głową, i pocałował mnie. Nie mogłam się od niego oderwać. Ba..ja nie chciałam. Ale w końcu przecież musiałam. 

-Miłego dnia, kochanie. -powiedział uśmiechając się do mnie. Nie odpowiedziałam nic, bo wiedział że życzę mu tego samego. Po 30 minutach byłam już w szkole. Znowu musiałam patrzeć na te wszystkie zabijające mnie wzrokiem twarze. Na te dziewczyny które mnie nie znoszą. Połowa z nich nie znosi mnie dlatego, że mam  idealnego chłopaka. Chciałabym żeby zazdrościły mi też mojego codziennego życia, ale tak nie mogło być. Każdego dnia, myślałam o tym co się działo lata temu. Kilka razy miałam ochotę to wszystko zakończyć. Miałam już dość, i nie wytrzymywałam psychicznie. Jednak wtedy pojawił się mój książę. To jemu zawdzięczam moje życie.

Idąc korytarzem, nie patrzałam nikomu w oczy. Nie lubię tego. Nie lubię tego, bo za każdym razem, kiedy ktoś próbuje nawiązać ze mną kontakt wzrokowy, ja uciekam. Uciekam wzrokiem, i umysłem. Nie jestem taka jak inni. Nie jestem idealną dziewczyną, cieszącą się życiem, i nic na to nie poradzę.

Po ciężkim dniu w szkole, wróciłam do domu. Byłam zmęczona po zajęciach wfu , i pragnęłam tylko zimnej kąpieli, łóżka, i mojego chłopaka u boku. Wchodząc do domu, od razu zauważyłam stojącego przy drzwiach skarba. Stał z rozłożonymi rękami, i czekał aż go przytulę. Nie mogło być inaczej. Zrobiłam to. Uściskałam go najmocniej jak potrafiłam. Ta chwila była cudowna, do momentu, aż nie powiedział mi czegoś, przez co miałam ochotę zniknąć..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz